Medytacja to nie ucieczka od rzeczywistości, ale powrót do siebie
- Sylwia Skiba
- 11 paź 2025
- 3 minut(y) czytania
Słowo medytacja wielu osobom kojarzy się z czymś egzotycznym, duchowym, albo – wprost przeciwnie – z modnym sposobem na „wyluzowanie się”. Ale medytacja nie jest ani religią, ani techniką na szybkie uspokojenie myśli. Medytacja jest spotkaniem. Z samym sobą. Z tym, co jest w Tobie w danej chwili – nawet jeśli to, co przychodzi, nie jest przyjemne.
To nie ucieczka od rzeczywistości, ale najpełniejszy sposób, by w niej naprawdę być.
Co dzieje się w mózgu, kiedy medytujemy?
Z punktu widzenia psychologii i neurobiologii, medytacja to proces świadomej regulacji uwagi.Badania Richarda Davidsona z Uniwersytetu Wisconsin (2004, Psychosomatic Medicine) pokazują, że już po 8 tygodniach praktyki u osób medytujących rośnie aktywność lewej kory przedczołowej — obszaru związanego z dobrostanem, optymizmem i emocjonalną stabilnością.
Z kolei badania opublikowane w Journal of Cognitive Neuroscience (2011) wykazały, że regularna medytacja zmniejsza aktywność ciała migdałowatego – struktury odpowiedzialnej za lęk i reakcję „walcz lub uciekaj”. Innymi słowy – medytacja dosłownie „ucisza” alarm w naszym układzie nerwowym.
Nie dlatego, że rzeczywistość znika, ale dlatego, że uczymy się być w niej bez uciekania.
Dlaczego medytacja bywa trudna
Wielu ludzi siada do medytacji z nadzieją, że „uspokoi myśli”. Tymczasem pierwsze, co się dzieje, to…uświadomienie sobie, jak głośno jest w środku. Myśli przychodzą jak fale – jedna za drugą, nieproszone, czasem bolesne.
To właśnie w tym momencie wielu rezygnuje, mówiąc:
„Medytacja nie jest dla mnie, nie potrafię się wyciszyć.”
A jednak — to właśnie to doświadczenie jest istotą praktyki. Bo medytacja nie ma uciszać umysłu, tylko nauczyć się go słuchać bez osądzania. To jak patrzenie w jezioro: im mniej próbujesz „uspokoić” wodę, tym szybciej staje się przejrzysta.
Medytacja jako akt współczucia wobec siebie
W psychologii współczucia (compassion-focused therapy, Paul Gilbert, 2010) mówi się, że uważność i współczucie to dwa skrzydła tego samego ptaka. Sama uważność bez łagodności może stać się perfekcjonizmem: „muszę dobrze medytować”. Ale gdy dodamy współczucie – medytacja staje się formą czułego towarzyszenia sobie.
Podczas praktyki możesz zauważyć napięcie w ciele, smutek, lęk. Nie uciekaj od tego.Zamiast tego powiedz sobie w myślach:
„Widzę to. To też jest część mnie. I to jest w porządku.”
Taka postawa aktywuje tzw. system ukojenia (soothing system) w mózgu – sieć neuronalną odpowiedzialną za poczucie bezpieczeństwa i wewnętrznego spokoju.
Medytacja w nurcie psychologii holistycznej
W pracy integracyjnej traktujemy człowieka jako całość – ciało, umysł i emocje są ze sobą nierozerwalne. Medytacja w tym ujęciu jest narzędziem regulacji i integracji. Nie chodzi o to, by się „oderwać od problemów”, ale by nauczyć się w nich nie tonąć.
Kiedy siedzisz w ciszy, zaczynasz słyszeć to, co na co dzień zagłusza pośpiech:– co naprawdę czujesz– co potrzebuje Twoje ciało– czego brakuje Twojemu sercu.
To powrót do miejsca, z którego możesz działać z większą świadomością, zamiast z automatu reagować.
Prosta praktyka: 5 minut powrotu do siebie
Spróbuj wieczorem usiąść na chwilę w ciszy. Nie próbuj nic osiągać. Po prostu poczuj oddech.Kiedy myśli przychodzą, pozwól im przepłynąć – jak chmurze po niebie. Za każdym razem, gdy się rozproszysz, wróć do oddechu, do siebie.
Tyle.Pięć minut obecności. Z badań programu Mindfulness-Based Stress Reduction (Jon Kabat-Zinn, 1990) wynika, że już tak krótka, codzienna praktyka obniża poziom stresu i poprawia zdolność regulacji emocji.
Na zakończenie
Medytacja nie jest ucieczką od życia. To sposób, by naprawdę być w życiu – bez maski, bez pancerza, bez konieczności bycia kimś innym.
To cichy powrót do domu, którym zawsze byłaś Ty sama.
Autorka: Sylwia Skiba – psycholog, terapeutka. Holistyczne podejście do emocji, ciała i umysłu
Komentarze